Wraz z rozwojem nauk medycyna oferuje swoim pacjentom coraz skuteczniejsze i mniej obciążające metody leczenia, dokładniejszą diagnostykę. Ideałem w zwalczaniu choroby jest usuniecie jej źródła. Niestety często nawet znajomość etiologii i patogenezy wielu schorzeń przy aktualnym stanie wiedzy nie pozwala na definitywne zwalczenie choroby. Chodzi tu zarówno o usunięcie czynnika wywołującego, jak i wszelkich uszkodzeń przez niego dokonanych.
Niejednokrotnie źródło choroby pozostaje nieznane i już z samego tego powodu można tylko walczyć z objawami. SM, choroba o przewlekłym przebiegu prowadzącą do ciężkiego kalectwa i ostatecznie śmierci. Sterydoterapia, cytostatyki czy nowe terapie interferonem nie dają gwarancji wyleczenia. Uzyskuje się w ten sposób poprawę stanu chorego, wydłużenie remisji, ale jednak nie osiąga się tego, co najistotniejsze, czyli powrotu do pełnej sprawności.
Diagnoza: rak dla większości osób kojarzy się z bólem, obciążająca i wyniszczająca terapią i z ogromnym prawdopodobieństwem śmiertelnego zakończenia. Niestety w dużej mierze tak dzieje się naprawdę. Chemioterapia, radioterapia, zabiegi chirurgiczne nie zawsze potrafią zwalczyć nowotwór. Same również na skutek wielu objawów ubocznych przysparzają pacjentowi cierpień.
Powstaje pytanie czy gdy medycynie konwencjonalnej brakuje już środków do walki z chorobą to czy można pacjentowi zaoferować coś jeszcze, aby go nie pozostawić bez żadnej nadzieji na zmniejszenie bólu czy kalectwa?
Jak wiadomo, zadaniem medycyny konwencjonalnej jest zajęcie się częścią "materialną" pacjenta, co natomiast zrobić z częścią "duchową"? Po pierwsze, należy zaakceptować w ogóle jej obecność i po drugie, skierować pacjenta do specjalisty, który zajmie się jej stanem, czyli psychologa lub psychiatry. Działając wspólnie na obu frontach można skuteczniej pomóc pacjentowi.
Jak bardzo stan psychiczny wpływa na stan ciała człowieka wie nawet laik. Mniej powszechny jest fakt, ze źródła wielu poważnych chorób, w tym również nowotworowych, kolagenoz i innych można również poszukiwać w naszej psychice. Wprawdzie świadomie, praktycznie nikt nie chce chorować, ale człowiekiem w dużej mierze steruje jego podświadomość. Ta potężna siła istniejąca w każdym człowieku może przyczynić się do ujawnienia się w nas niechcianej choroby.
Wiele mówi się o uwarunkowaniach genetycznych. Należy jednak pamiętać, że zapisaną mamy podatność na chorobę i jeżeli nie stworzymy jej stosownych warunków, to ona się nie ujawni. Bardzo istotnym warunkiem jest stan podświadomości, która może być zapalnikiem. A jeżeli podświadomość potrafi wywołać chorobę, to czy nie może jej także zlikwidować?
Oczywiście ze potrafi, tylko należy z nią odpowiednio pracować. I tutaj właśnie otwiera się furtka dla cierpiących osób. Nauczone prawidłowej pracy ze swoją własną podświadomością mogą same sobie ułatwić powrót do zdrowia. Potrzebna jest z ich strony tylko chęć i konsekwentna praca z własnym umysłem, a to jest osiągalne dla każdego człowieka.
Wykorzystując możliwość wspomożenia medycyny konwencjonalnej np. pracą z podświadomością pacjenta można zwiększyć skuteczność leczenia. Przykładowo w przypadku guza, gdy przy pomocy pracy z podświadomością pacjentowi uda się zmniejszyć jego masę, to chirurg będzie miał mniejsze pole operacyjne, co będzie mniej obciążające dla pacjenta. W razie potrzeby wdrożenia chemioterapii wspomożenie jej pracą z podświadomością może pozwolić na większe ukierunkowanie działania leków w stronę komórek nowotworowych oraz zmniejszenie objawów ubocznych. W obu przypadkach pacjent odnosi korzyści a medycyna większe sukcesy.
Życzę Państwu powodzenia w pracy z podświadomością!